Na przed i powojennych pocztówkach miasta często widzimy okazały gmach liceum. Szczęśliwie przetrwał wojnę w stanie nienaruszonym. Ale to tylko jeden z budynków z charakterystycznej czerwonej cegły. Jest jeszcze poczta, dworzec kolejowy, dawny szpital na Drawskiej, bank na Połczyńskiej. Wszystkie zbudowano ze środków finansowych zapłaconych przez Francję II Rzeszy po przegranej wojnie z Prusami. Nie jestem absolwentem tej szkoły lecz połczyńskiego ogólniaka, który udało mi się ze sporym trudem nauczycieli skończyć.

Te lata sprzed ponad połowy wieku wspominam z rozrzewnieniem, a profesorów darzę wielkim szacunkiem. Wiem, ze podobne uczucia mają Ci wśród przyjaciół i znajomych, którzy kończyli świdwińskiego „pedagogika”. Ale to temat na odrębny tekst.

Przed wojną i po wojnie szkoła zmieniała swój profil nauczania i patronów. Przed 1945 rokiem mieściła się w niej szkoła rolnicza, a później gimnazjum. Po wcieleniu miasta do Polski: niezapomniane liceum pedagogiczne, liceum ekonomiczne i od lat 70-tych liceum ogólnokształcące. Patronowali jej Rudolf Virchow, po wojnie Władysław Broniewski.

Nie wszyscy dobrze wspominali szkołę w jej przedwojennym okresie, gdy uprzedzenia narodowościowe niczym dżuma opanowywały Niemcy. I to nie do emigrantów, czy też innych obcych, ale do własnych niemieckich obywateli, tyle, że pochodzenia żydowskiego.

Gimnazjaliści

Uczennica szkoły, Żydówka pani Erika Herzfeld w swoich wspomnieniach pisze: […] Mój nauczyciel pan Probst, o którym dowiedziałam się potem, ze był założycielem komórki NSDAP w Świdwinie, tyranizował mnie … Podobne „przygody” spotkały panią Giselę Miesner, której matka była Prusaczką, ale ojciec Żydem Była tyranizowana i w końcu wyrzucona ze szkoły po uprzednim wyzwaniu od robactwa. Dzisiaj, po niewielkich zmianach i uzupełnieniach, część pierwsza tekstu pana von Urlicha Lippitza , Rudolf-Virchow-Gimnasium in Schivelbein. Tekst ukazał się w Die Pommersche Zeitung 23 listopada 2013. r.


W Świdwinie była w 1510 roku szkoła przykościelna (łacińska), a od roku 1861 szkoła powszechna na szczeblu średnim dla dziewcząt i chłopców. W 1864 roku radni miejscy przyjęli uchwałę o utworzeniu gimnazjum, co się spotkało z wiążącym władze miasta sprzeciwem pruskiego ministra wyznań.14 lat później udało się zorganizować szkołę rolniczą, która w 1927 roku została przekształcona w gimnazjum z lokalizacją w obszernym budynku między placem Cesarskim a ulicą Fryderyka ( dziś plac Jana Pawła II i ul. Kościuszki ). Po kilku latach otrzymało imię Rudolfa Virchowa i nosiło je do 1945 roku.

Pierwsze rozmowy między przedstawicielami władz prowincji szczecińskiej, władz miejskich i szkolnych na temat przekształcenia szkoły rolniczej w wyższy i szerszy zakład nauczania odbyły się w roku 1924. Rozmowy były skuteczne, gdyż już w 3 miesiące później rozporządzeniem ministerialnym zlikwidowano klasy zawodowe i podobnym rozporządzeniem z 25 marca 1925 powołano gimnazjum, w które włączono także klasy niższe szkoły rolniczej.

Po licznych wizytacjach i kontrolach rozporządzeniem ministerialnym z dnia 27 marca 1927 roku uznano szkołę za Gimnazjum Realne i tego samego dnia szkoła przeszła pod zarząd magistratu miasta, a osiem lat później pod zarząd burmistrza.

Budynek gimnazjum

Przekształcenie szkoły rolniczej w gimnazjum zupełnie zmieniło profil nauczania. Zniknęły przedmioty zawodowe, pojawił się angielski i łacina. A potem … pierwsze w dziejach miasta matury. W 1931 roku szkole nadano imię Rudolfa Virchowa. W ramach późniejszej reformy oświatowej z 1937 roku nazwa szkoły uległa zmianie. Zamiast Gimnazjum Realne, Szkoła Średnia dla Chłopców. ale patron pozostał ten sam. Wtedy też nastąpił podział klas na klasy przyrodnicze i językowe. W tych drugich uczono trzeciego obcego języka – francuskiego. Na Wielkanoc 1932 roku gimnazjum uzyskało zgodę na przyjmowanie do młodszych klas dziewcząt. Mimo, zmiany nazwy szkoły (… dla chłopców ) wyjątkowa duża liczba dziewcząt zapisała się do szkoły po rozwiązaniu w 1939 roku Prywatnej Szkoły Średniej dla Dziewcząt..

Uczniowie płacili czesne. W roku 1928 wynosiło ono 200 marek rocznie dla wszystkich, a później miejscowi 20 marek, a zamiejscowi 25 marek miesięcznie.

Sporo uczniów – chłopców i dziewczęta podwożono do szkoły dorożkami, autami, albo przyjeżdżało rowerami. Pochodzili z rodzin urzędników, nauczycieli, oficerów, pastorów, lekarzy, weterynarzy, prawników, ale także miejscowych gospodarzy, handlarzy bydłem, sprzedawców, robotników. W następnych latach w gimnazjum nauki pobierali młodzi ludzie z Połczyna, Łobza i Reska ( Regenwalde ) oraz z pobliskich wiosek. Grono pedagogiczne wyróżniało się wysokimi kwalifikacjami, niektórzy profesorowie byli cenionymi fachowcami w pozaszkolnych profesjach.

Utworzenie gimnazjum przypadło na lata kiedy w kasie państwowej były pustki. Uciekano się do różnych oszczędności kosztem edukacji. Zwalniano nauczycieli, zmniejszano liczbę oddziałów szkolnych. Był to czas gdy całe rodziny i grupy społeczne popadały w biedę. Biedniejszym dzieciom ze szkoły powszechnej zaczęto zapewniać posiłki w szkole, a gimnazjaliści swoim drugim śniadaniem dzielili się z młodszymi dzieciakami z pobliskiej szkoły.

Nauczyciele i wychowawcy

Gimnazjalna Rada Rodziców była aktywna na różnych polach. To ona między innymi podjęła, w głosowaniu, decyzję o obowiązujących nakryciach głowy: czapkach w różnych kolorach w zależności od poziomu nauczania i jedną lub kilkoma złotymi gwiazdami.

Radę Rodziców zlikwidowano w 1934 roku i na jej miejsce powołano Wspólnotę Szkolną, którą tworzyli rodzice i nauczyciele. Regulamin szkolny obowiązujący od 1926/27 roku zawierał szereg wskazówek dla wychowanków, np.: uczniowie powinni wcześnie chodzić spać, czas wolny przeznaczać na kontakt z naturą Bożą, a nie na bumelowaniu, unikać nieodpowiednich przyjemności dla ich młodego wieku i dojrzewającego ciał, bo one godzą w zasady moralne i są sprzeczne z bożymi przykazaniami, przebywać w odpowiednim towarzystwie i czytać odpowiednie książki.

Kilka przykładowych tematów maturalnych na egzaminach pisemnych z języka niemieckiego :” Kto kocha swój naród ten dowodzi tego jedynie przez ofiary, które jest gotów dla narodu ponosić”,” Naród zdolny do obrony kiedyś i obecnie”,” Chcesz wkroczyć w nieskończoność, zmagaj się dzielnie z tym co skończone”.

Świętowanie matury nie było poddane żadnym żelaznym regułom. Na ogół uczennice i uczniowie młodszego roku planowali i organizowali bankiet i bal maturzystów. Bankiet to był wieczór przy piwie w Domu Strzeleckim ( w Dużym Parku ) lub hotelu Monopol ( dziś budynek starostwa ). Bankiet poprzedzał przemarsz maturzystów ulicami gdzie mieszkali profesorowie i kończył się na Rynku pod dwoma kandelabrami gdzie jeden z abiturientów wygłaszał uroczystą mowę. Czasami abiturienci pokonywali trasę przemarszu siedząc w szkolnych ławkach ustawionych na wozach meblowych, bagażowych ciągniętych przez kolegów, konie a nawet małego osiołka z piekarni Villwock. Zdarzało się, że wieziono abiturientów na wózkach ręcznych ozdobionych prześmiewczymi karykaturami przyszłych losów zawodowych pasażerów. Zgromadzeni na Rynku śpiewali radosne pieśni na cześć odzyskanej po latach szkolnych wolności i palili swoje kajety i podręczniki. Świeżo upieczeni absolwenci czasem niepokoili mieszkańców, wpadali do sklepów, w jednym z nich nabywali szpilki, którymi straszyli dziewczęta, na straganach nagminnie kosztowali jabłka i hałasowali. Maturę świętowali między Rynkiem a Bramą Kamienną dziś ul.1 Maja. Odwiedzali liczne w mieście bale różnych stowarzyszeń, odważali się nawet wchodzić, bez zaproszenia, na bale szkoły rolniczej, bale straży pożarnej. Czasami dochodziło do bójek, ale częściej zapraszano ich do stołu.

Lekcja fizyki

Oficjalne uroczystości ukończenia Gimnazjum odbywały się w auli szkolnej i były uświetnione przez orkiestrę szkolną i chór szkolny. Jeden z abiturientów też wygłaszał oracje. Do dziś jeszcze dawni maturzyści wspominają o cudownościach ich balu i bankietu o różnych figlach i psotach z czasów szkolnych. Pomysłowości, a czasem i drobnych złośliwostek, nie brakowało ówczesnym uczniom.

Oczywiście nie tylko maturą szkoła stała. Były też i inne, nie tylko związane z nauką, znaczące przedsięwzięcia. Już bardzo wcześnie włączyła się szkoła w rywalizację sportową szkół średnich na poziomie Rzeszy. Niektóre tradycje przejęto ze szkoły rolniczej. To stąd szczególnie uroczyste obchodzenie świąt Bożego Narodzenia.